przecież napisałem, że trzeba było napisać ustawę tak, żeby decyzję o blokowaniu podejmował sąd, a nie zwykły urzędnik. Więc zarzut, że wolę by bigtechy ignorowały polskie prawo jest błędny. Nigdzie też nie krytykowałem mechanizmu odwołania w sytuacji gdy bigtech poblokował treści. Też pudło.
Zamiast wysuwać fałszywe wnioski mógłbyś mi wytłumaczyć dlaczego tak się uparliście, że to prezes UKE, a nie niezawisły sąd ma koniecznie decydować o blokadach? Bo to jest linia sporu.
Panoptykon (npub1yct…n02a)