Już teraz dzieciaki mają telefony najczęściej poustawiane w jakimś trybie „rodzinnym” z jakimiś ograniczeniami. Więc rodzice już dostają komunikat, że ktoś zadbał o to że telefon ma dziecko. Jeśli przyjmować ten argument konsekwentnie, to byłby to też argument przeciw takim ustawieniom.
Ja myślę że to tak nie działa. Myślę że w rzeczywistości „zwolnieni z obowiązku” poczują się tylko rodzice, którzy i tak nie czuli się w obowiązku, bo ci, którzy czują się w obowiązku, wiedzą że to dbanie o to co dzieciaki robią to jest proces ciągłej komunikacji, a nie jakieś ustawienie czy blokada. Reszcie, jeśli faktycznie ktoś tego jeszcze nie wie, to trzeba to po prostu wyjaśnić, bo to jest ogólnie ważne w wychowaniu dzieci.
A co do tego czy te treści są „wszędzie” — ja o tym nie myślę jak o chwastach-samosiejkach. To jest przemysł, to są biznesy, które mają swoje przepływy finansowe. To nie jest nieuchwytne.
No i warto pamiętać o roli algorytmów tych serwisów. Ta przemocowa nisza w porno była „od zawsze”, ale dopiero w epoce wielkich zalgorytmizowanych platform algorytmy sugerujące „to może teraz coś jeszcze dalej w tym kierunku” stała się praktycznie mainstreamem, podsuwanym widzom. „Algorytmy traumy” mają niestety tendencję do wchodzenia w bardzo niezdrowe sprzężenie z rozwijającym się popędem seksualnym napalonych chłopców (głównie, nadal). Już tylko z tego powodu uderzenie nawet tylko w duże znane serwisy byłoby ważne.
Panoptykon (npub1yct…n02a)