Byłem w Katowicach. Wiem wiem - żadna atrakcja. Dlatego nie o to idzie. Słuchałem radia - bo co można w aucie?
W nocy jakaś audycja, w której pan rozmawia z osobą śpiewającą płci żeńskiej (dawniej - piosenkarką) o różnych pierdołach. I wchodzą na temat: co jest cechą wyróżniającą nas wśród innych nacji. Takie wiecie: śmieszne, memowe zachowania/zwyczaje. Jest oczywiście o klaskaniu przy lądowaniu samolotu, jest o kiczowatości, jeszcze o czymś tam. I nagle pada: "a to sprzątanie/składanie talerzy po sobie w restauracji, jakie to polskie".
A ja chciałbym wiedzieć, co zabawnego jest w tym, że ja (tak, robię to zawsze) jakoś ogarnę pustą zastawę zanim ją zabiorą? Co jest złego w tym że: po drugie - przeszkadza mi/zajmuje miejsce, a: po pierwsze - to sporo mniej pracy/zajętego czasu kelnera. Wiem: powinienem jak panisko, POLAK pełnym ryjem usiąść i z pogardą patrzeć, jak ten przygłup kelner zapierdala, bo ja mam kawałek piniondza w kieszeni, a on jest cienki bolek.
W dupę se wsadźcie to naśmiewanie się czegoś, co uważacie za przywary, a ja za szacunek do drugiego człowieka. Wy jebane celebryty.
A tak zupełnie bez aproposa , czyli nie wspominając o szydzeniu z niemal wszystkiego co polskie - wie ktoś co się dzieje z naszym francuskim (bo przecież nie polskim) profesórem nprofile1qy2hwumn8ghj7un9d3shjtnyd968gmewwp6kyqpqrxm576qtjyz4e2ljdf7h3qe7pn3najx9wx5cxfxdyddngcv9px6sp30q87 (nprofile…0q87) ?