nprofile1qy2hwumn8ghj7un9d3shjtnyd968gmewwp6kyqpqmktw6a5zquccxsxnuqhascqrgkkp9lq6r23r5z4r5j6jesj3xztq2jhd9u (nprofile…hd9u)
:)
U mnie to było tak: Herbatę piję od zawsze, tyle że od zawsze była to jedynie herbata w saszetkach z supermarketu. Jedynie od dawna starałem się, żeby to było coś, co mi/nam smakuje. Ale powoli we mnie dojrzewało, żeby się przerzucić na sypaną bo:
- zdrowiej, bo się nie pije jakichś mikroplastików z saszetek
- smaczniej, bo sypane zazwyczaj są bardziej liśćmi, a te w saszetkach bardziej pyłem
- dopiero tu się zbliżam do faktycznego skupienia na procesie parzenia i spożywania, wymaga to małego rytuału, a takie małe rytuały są bardziej prawdziwe, niż oddzielenie się od nich przez różne „gotowce”, jak właśnie np saszetki.
I w takim stanie gotowości stałem się przypadkiem właścicielem małego czajniczka, a jednocześnie kolega namówił mnie na zakup japońskiej herbaty, a następnie w mojej okolicy otworzył się ten sklepik z chińską. Wszystkie elementy się poskładały w zmianę przyzwyczajeń, z której jestem bardzo zadowolony. A ponieważ brakowało mi jeszcze możliwości takiej celebracji w momentach wytchnienia na łonie natury, no to tak. Oj, żeby tylko przyszło w całości i żeby to było przyzwoitej jakości :)